Przejdź do głównej zawartości

Potrzeba czegoś fundamentalnego

Poniżej cytat z książki "Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy" Michaela D. O'Briena (której lekturę gorąco polecam):

Może w każdym człowieku brakuje czegoś fundamentalnego. Masa ludzi przenosi się ze wsi do miast, a młodzież miejska ucieka na wieś. Kobiety chcą być mężczyznami, a mężczyźni upodabniają się do kobiet. Każdy chce naśladować boskość, w desperacji pragnąc uciec od bycia stworzeniem. Młodzi ludzie na Zachodzie zwracają się w kierunku Wschodu, ci ze Wschodu pragną kapitalizmu. Zakonnicy uciekają z klasztorów, żonaci szukają pustelni. Liberałowie poszukują demitologizacji Pisma Świętego, aby odejść od biblijnej wiary, a fundamentaliści próbują wypełnić puste miejsca w ich religii przez powrót do Starego Testamentu, uciekając od obowiązku intelektualnego wyjaśnienia wiary. Czy obietnicę można zawsze znaleźć gdzieś daleko poza horyzontem? Skąd ta ciągła potrzeba znaków, cudów, nowych słupów ognia, ark przymierza, tablic z przykazaniami - tego wszystkiego, a nie mocnej, wymagającej i pełnej zaufania wiary?

Komentarze

  1. Myślę, że ludzie po prostu szybko się nudzą i potrzebują nowości. Można mieć określony fundament (np. wiarę), który pozostaje nienaruszony, ale różne składowe życia z czasem mogą się zmieniać - i można wtedy być szczęśliwym. Z kolei jeśli nie ma się w ogóle niczego stabilnego, to mimo zmian wciąż będzie czuło się pustkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane, więc na ich pojawienie się trzeba czasem poczekać :) Mile widziany PODPIS pod komentarzem. Nie publikuję wypowiedzi zawierających LINKI REKLAMOWE. Ani takich, które nie licują z tematyką bloga.

Popularne posty z tego bloga

Nie warto burzyć spichlerzy

"Jeszcze tego nie wiesz? Słowa, które zmieniają życie" to nowa książka ks. Piotra Śliżewskiego, mająca w zamyśle Autora stanowić swego rodzaju kierownictwo duchowe. Pośród szerokiego spektrum 54 biblijnych rozważań znalazłem co najmniej kilka, które bliskie są sprawom poruszanym na blogu. Dzięki uprzejmości ks. Piotra zapraszam do lektury rozdziału "Pieniądze nie są czystym złem", opartego na fragmencie z Ewangelii św. Łukasza (Łk 12,13-21). Jego przesłanie zawiera się w jakże prawdziwym stwierdzeniu, że powiększanie pragnień może uzależnić i nie mieć końca. Dlatego zamiast burzyć spichlerze, które pomieściłyby coraz większą ilość naszych dóbr materialnych, lepiej przeznaczyć dany nam na ziemi czas na to, by cieszyć się tym, co już mamy. Gorąco zachęcam do lektury:

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?» Powiedział t…

Człowiek oderwany od rzeczy

W rozdziale 20 Drogi na Górę Karmel św. Jan od Krzyża pisze, byśmy pilnie uważali, by serca i swojej radości nie opierać na rzeczach, gdyż z małego przywiązania do jakiejś rzeczy można stopniowo dojść do wielkiego nieuporządkowania w tej dziedzinie. W małym przylgnięciu kryje się już wielka szkoda, bo uczyniona jest szczelina do wejścia w głąb serca. Dlatego "do bogactw, choćby rosły, serc nie przywiązujcie" (Ps 62,11).

Odrzucając próżną radość z rzeczy nabywamy wspaniałomyślności, która chroni nas przed chciwością. Prócz tego, jak zauważa św. Jan, zyskujemy  szereg innych  korzyści: swobodę umysłu, jasność sądu, spoczynek i uciszenie, pogodne zaufanie Bogu. Paradoksalnie człowiek więcej także zyskuje radości i wytchnienia w stworzeniach, jeśli się od nich odrywa, gdyż ten, który do nich przylgnie jako do własności, nie może prawdziwie się nimi cieszyć. Przylgnięcie powoduje bowiem pewną troskę, która krępuje ducha jakby więzami i przywiązuje go do ziemi, nie pozostawiając s…

Wejdź i działaj w mojej potrzebie

Jak wiele utrapień wynika tylko i wyłącznie z bezproduktywnego lęku o to, co przyniesie jutro. Jutro przede wszystkim ma być przestrzenią zawierzenia Temu, który jest Panem czasu. Czy martwiąc się, miotając, wyobrażając sobie przyszłość, nie próbujemy przypadkiem sprawować nad nią iluzorycznej kontroli?

Niedawno odkryłem piękny tekst ks. Dolindo Ruotolo: Jezu, Ty się tym zajmij! Nie będę cytował go w całości, ale przytoczę kilka jego fragmentów:

Zamartwianie się, denerwowanie, myślenie o konsekwencjach zdarzeń jest wbrew, zdecydowanie wbrew, oddaniu się Mi. Zamknij oczy i nie myśl o bieżących sprawach, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie z tą dyspozycją: "Ty się tym zajmij", oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę. 

To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesieni bólu. Nie postępuj tak, ale módl się, jak was …

Bez torby i dwóch sukien (Mt 10,10)

Mam wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Sokrates, znany z ascetycznego stylu życia, miał podobno w zwyczaju chodzić na targ w szczególnym celu. Wybierał się tam, by przyglądać się rzeczom, których nie chciał posiadać. Wystarczały mu prosty strój i znoszone sandały. Potrafił odnaleźć pokój serca w przypominaniu sobie, że nie potrzebuje niczego więcej niż to, co ma, żeby z radością przeżywać kolejne dni.

Jezus proponował wybieranie się w drogę tylko z tym, co niezbędne. Ewangelie różnią się w opisie tego koniecznego ekwipunku, ale ich przekaz jest jasny: bierz tylko tyle, ile ci potrzeba, a o więcej zatroszczy się sam Bóg.

Gdybyśmy pomyśleli, że dziś mamy w życiu wystarczająco dużo, by być szczęśliwymi, bylibyśmy wolni od niepokoju związanego z myślą o ciągłym gromadzeniu dóbr. Czy rzeczywiście potrzebujesz nowego modelu smartfona, żeby być bardziej wartościowym człowiekiem? Stracisz radość życia, jeśli zdecydujesz się na korzystanie z autobusu zamiast samotną podróż samochodem? A …