Przejdź do głównej zawartości

Zburzcie tę świątynię...

Zewsząd możemy usłyszeć reklamy: wielkanocne zajączki, kolorowe pisanki, baranki, palemki (made in China?), przedświąteczne zakupy. Czemu nie połączyć przygotowań z wiosennymi porządkami, kupnem zasłon, a może  nowego grilla w okazyjnej cenie? To najlepszy czas, żeby zupełnie zatracić sens tego, do czego przygotowywaliśmy się przez ostatnie 40 dni Wielkiego Postu. 

Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! 

Nie róbmy z naszych domów targowiska. Postarajmy się wyciszyć, zatrzymać na tej ostatniej prostej. Bądźmy jak uczniowie z Jezusem. Dzielmy z Nim te ostatnie chwile. Niecha źródłem radości tych Świąt nie będzie tylko suto zastawiony stół, udany sernik czy pieczeń. 

Zburzcie tę świątynię, a w trzy dni ją odbuduję... On jednak mówił o świątyni swego ciała.
Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?

Są tacy, którzy chcieliby zburzyć, a przynajmniej zbezcześcić, świątynię, którą jesteś. Sprawić, byś najlepiej do niej nie wchodził, żyjąc tym co na zewnątrz, zadowalając się tanią tandetą. Jest jednak Baranek: Ten, który odbudował świątynię swojego ciała w trzy dni. Mamy okazję przeżyć to ponownie w czasie najbliższego tygodnia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Radość nieposiadania

Więcej jest radości z dawania niż z brania. (Dz 20,35)

Więcej jest radości z wyzbywania się niż z gromadzenia.
Więcej jest radości z zaufania niż zabezpieczania.
Więcej jest radości z dzielenia się niż zagarniania i zazdrosnego strzeżenia.

Miłość nie szuka swego. Szuka ubóstwa i pragnie oddać wszystko, czego nie potrzebuje. A nawet to, czego potrzebuje...

Trudno przezwyciężyć ociężałość sytości. Nieznośny letarg dni. Zapętlone ścieżki własnego ego. Zaryzykować pozorną w istocie utratę.

Odszedł zasmucony, miał bowiem wiele bogactw. (Mk 10,22)

A co będzie z nami?

Większość moich kłopotów...

Większość moich kłopotów płynie z pewnego subtelnego braku ubóstwa. Chciałbym zagarnąć zbyt wiele: zwłaszcza zbyt wiele książek, wyżywam się w moich apetytach posiadania i gromadzenia...

Utworzyłeś moją duszę dla Twojego milczenia, a rozdarta jest hałasem mojej działalności i moich pragnień. 

Ocal mnie od mojej własnej, trującej potrzeby zmieniania wszystkiego wokół, od niemądrego działania, od poruszania się dla samego ruchu, przeinaczania wszystkiego, co Ty zarządziłeś.

Żyć nie rozpychając się ze swoimi upodobaniami, pragnieniami czy projektami i nie dając zbijać się z nóg prądowi naturalnej aktywności, która całym rozpędem płynie przez świat. 


Jakże bliskie mi cytaty pochodzą ze "Znaku Jonasza" Tomasza Mertona.

Ważniejsi niż wróble

Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. (Łk 12,7)

Jest w nas zachłanność dóbr duchowych. Nieumiarkowanie duszy. Łapczywość smaków niebieskich. Pożądanie wzlotów i łask szczególnych. Lubimy duchowe siłownie, ekstremalne drogi krzyżowe, wielotysięczne zloty i spektakularne uzdrowienia.
A może Bóg wybrał dla mnie ciszę i milczenie, ubóstwo środków, odstawienie na boczny tor, szarą rzeczywistość, posuchę duchową, ciągle tą samą walkę ze słabościami i bezsilność?

Może Jego moc ma doskonalić się w mojej słabości? A gliniane naczynie, w którym przechowujemy skarb, ma pozostać glinianym, popękanym naczyniem, które nieustannie On skleja.

Nie bądźmy śmieszni ze swoją manią wielkości i znaczenia.
Jesteśmy ważniejsi niż wiele wróbli. I niech tak zostanie.

Ze św. Jana od Krzyża:

Gdy się uwolnisz od rzeczy zewnętrznych, wyzujesz z duchowych - nie będziesz uważała za własność swoją łask Bożych, nie usidli cię pomyślność, ani przeciwieństwa nie skrępują ci lotu.

Wielkim złem jest uważ…

Co mamy wiedzieć o jutrze

Przechodząc koło noclegowni dla bezdomnych natknąłem się na tablicę, na której napisano:

O jutrze masz wiedzieć jedynie to, że Opatrzność Boża wstanie dla ciebie wcześniej niż słońce.
o. J.H. Lacordaire

Żyć w takim oderwaniu od lęku o naszą przyszłość i w takim zaufaniu, że jesteśmy na dobrej drodze, pod czułym Spojrzeniem Bożej Opatrzności.