Przejdź do głównej zawartości

Łatwo przeoczyć Święta

Łatwo przeoczyć Święta.
Zgubić ich istotę...

Wielkanoc to dla nas od dawna przede wszystkim Triduum Paschalne: udział w liturgii Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty. Cały "obrzędowy" wymiar świętowania, a więc to, co zaczyna się gdzieś rodzinnym śniadaniem wielkanocnym po niedzielnej Rezurekcji, to już tylko konsekwencja i jakby echo tajemnic, których mniej lub bardziej udolnie dotykaliśmy przez liturgiczne znaki w te trzy minione dni.

Jeżeli razem z Jezusem i Uczniami nie byliśmy w Wieczerniku, jeżeli nie staliśmy pod Krzyżem na Golgocie i jeżeli nie wsłuchiwaliśmy się ze świecą w ręku w przepiękne słowa Exsultetu, starożytnego orędzia paschalnego "o szczęśliwej winie, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!", istnieje spore ryzyko, że Święta staną się tylko kolejnym rodzinnym - niedzielnym lub poniedziałkowym - spotkaniem wokół suto zastawionego stołu. Może całkiem miłym, może niekiedy męczącym, ale w istocie czasem, który nie wniesie w nasze życie specjalnie niczego nowego. 

Święta, święta i po świętach?...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Umiarkowanie w działaniu

Czy masz czas na odpoczynek, regenerację, oddech?
Bada się poziom zadowolenia konsumenta, wysokość wskaźnika PKB, a kiedy ostatnio zmierzyłeś swój poziom zadowolenia z życia? Jaki jest twój wskaźnik szczęśliwości, poczucia sensu i spełnienia w tym, czemu się oddajesz?

Jakość naszego życia mierzona jest nie stanem konta i poziomem dobrobytu, lecz stanem naszych relacji z najbliższymi. Nie sukcesem zawodowym i uznaniem (nierzadko jedynie we własnych oczach), lecz uwagą i czasem, jakie jesteśmy w stanie ofiarować naszym dzieciom/żonie/mężowi. Czy są z nami szczęśliwi?

Czy jeszcze potrafisz przesiedzieć ze sobą w milczeniu piętnaście minut? Bez telefonu na podorędziu, bez zastanawiania się, co jeszcze zrobić?
Kiedy ostatnio patrzyłeś w niebo lub gwiazdy?
Kiedy ostatnio rzeczywiście się modliłeś?

Wszystkie te pytania - i ewentualne odpowiedzi - domagają się przestrzeni niedziałania. Przeniesienia punktu ciężkości naszych wypełnionych kalendarzy w białe pola między zapisanymi wierszami. Po…

Betania

Miejsce szczególne.

Jezus mówił o sobie, że nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Na codzień niezrozumiany, odrzucony przez tych, wśród których dorastał, lub rozchwytywany przez tych, którzy ciągle czegoś od Niego oczekiwali, w domu Łazarza, Marii i Marty mógł znaleźć wytchnienie i odpoczynek.

Lubił tam wracać. Pragmatyczna i gospodarna Marta krzątająca się po kuchni, młodziutka i roztrzepana Maria, która na widok ukochanego Mistrze rzuca obowiązki i zasłuchana siada u Jego stóp.

Miejsce ludzkich emocji Jezusa, Jego płaczu. "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł".
Miejsce jednego z największych cudów...

Wyobrażam je sobie jako dom prosty, gościnny, w którym panuje ład i porządek, ale także atmosfera życzliwości. Miejsce zwyczajne, jakich wiele, ale z drugiej strony jakoś szczególne, skoro wybrane przez Jezusa na przystań.

Chciałbym, aby mój dom był Betanią. Odtworzyć atmosferę tamtego miejsca. Pogodzić pracę, obowiązki z czasem na słuchanie słów Mistrza. Dać Jez…

Potrzeba czegoś fundamentalnego

Poniżej cytat z książki "Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy" Michaela D. O'Briena (której lekturę gorąco polecam):

Może w każdym człowieku brakuje czegoś fundamentalnego. Masa ludzi przenosi się ze wsi do miast, a młodzież miejska ucieka na wieś. Kobiety chcą być mężczyznami, a mężczyźni upodabniają się do kobiet. Każdy chce naśladować boskość, w desperacji pragnąc uciec od bycia stworzeniem. Młodzi ludzie na Zachodzie zwracają się w kierunku Wschodu, ci ze Wschodu pragną kapitalizmu. Zakonnicy uciekają z klasztorów, żonaci szukają pustelni. Liberałowie poszukują demitologizacji Pisma Świętego, aby odejść od biblijnej wiary, a fundamentaliści próbują wypełnić puste miejsca w ich religii przez powrót do Starego Testamentu, uciekając od obowiązku intelektualnego wyjaśnienia wiary. Czy obietnicę można zawsze znaleźć gdzieś daleko poza horyzontem? Skąd ta ciągła potrzeba znaków, cudów, nowych słupów ognia, ark przymierza, tablic z przykazaniami - tego wszystkiego, a nie mocnej,…

Radujcie się!

Mijam w drodze do pracy reklamę z austriackim kurortem narciarskim podpisaną "Warto cieszyć się życiem". Słuszna uwaga. Jak dobrze, że nie muszę w tym celu nigdzie wyjeżdżać! Radość życia czerpię, jak energię z odnawialnego źródła, od  Tego, który mieszka w moim wnętrzu: A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją (Ne 8,10).

Orędownikiem radości był św. Paweł, który mówił o sobie: Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku (2 Kor 7,4). Ostatnio w Psalmie 27 odkryłem słowa: Złożę w Jego przybytku ofiary radości. Ciekawe, radość może być ofiarą. Łatwiej to zrozumieć w kontekście słów św. Pawła w Liście do Filipian: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! (Flp 4,4). Zawsze, to znaczy kiedy?

Myślę o pięciu sytuacjach, kiedy możemy pielęgnować w sobie tą mniej oczywistą radość:

Radość w szarości zwykłego dnia (o co w listopadowej aurze nietrudno).

Radość z małych rzeczy (a tych nam nigdy nie zabraknie). Matka Teresa powied…