Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Ubóstwo wg św. Faustyny Kowalskiej

W wersji uproszczonej o cnocie ubóstwa było na Drodze do prostego życia tutaj, ale w tym miejscu chciałbym zacytować słowa św. Faustyny "bez obróbki", a już każdy, jak mniemam, wyciągnie wnioski we własnym zakresie:


O cnocie ubóstwa Jest to cnota ewangeliczna, zniewalająca serce do oderwania się od przywiązania do rzeczy doczesnych, do czego zakonnik na mocy profesji jest ściśle obowiązany.
P. Kiedy się grzeszy przeciw cnocie ubóstwa?
O. Gdy się pragnie rzeczy tej cnocie przeciwnych. Gdy się przywiązuje do jakiejś rzeczy, gdy się używa rzeczy zbytecznych.
P. Ile i jakie są stopnie ubóstwa?
O. Cztery są stopnie ubóstwa w profesji w praktyce. Niczym nie rozporządzać bez zależności od przełożonych (ścisła materia ślubu). Unikać zbytku, przestawać na rzeczach koniecznych (stanowi cnotę). Chętnie skłaniać się do rzeczy najlichszych, i to z wewnętrznym zadowoleniem, jak: cela, odzienie, pożywienie itd. Cieszyć się z niedostatku.
(nr 93)


Po Komunii świętej ujrzałam Pana Jezusa,…

Bóg na pierwszym miejscu

Ciąg dalszy tematu dziesięciny.

W jakim momencie należy oddawać Bogu część naszych dochodów? Może pojawić się pokusa powiedzenia sobie: "Najpierw zapłacę rachunki, a dziesięcinę oddam w drugiej kolejności." Rzecz ma się podobnie jak z oszczędzaniem. Mówi się, że najpierw powinniśmy "płacić" sobie, czyli odkładać oszczędności, a potem realizować bieżące płatności. W przeciwnym razie zawsze znajdą się jakieś wydatki. Podobnie z dziesięciną. Najpierw "płacimy" Bogu, inaczej zawsze pojawią się argumenty, które będą odwodzić nas od realizowania postanowienia o oddawaniu dziesięciny.

Jest jednak kwestia ważniejsza niż pokonywanie naszych psychologicznych barier. Kolejność oddawania dziesięciny pokazuje, na ile poważnie traktujemy prawdę o tym, że wszystko otrzymałem od Boga i jestem tylko zarządcą powierzonych przez Niego dóbr. Skoro dziesięcina jest oddaniem czci Bogu poprzez nasze pieniądze, a także aktem zawierzenia Mu, to kolejność jej płacenia wiele mówi o…

Rodzaje ubóstwa wg św. Franciszka Salezego

Św. Franciszek Salezy rozróżniał trzy rodzaje ubóstwa:

1) ubóstwo w uczuciu
2) ubóstwo w skutku, w rzeczywistości
3) ubóstwo w uczuciu i w skutku zarazem

Pierwszy rodzaj ubóstwa jest wyborny i może być zachowany nawet wśród największych bogactw. Jest to ubóstwo w sercu. Takimi byli: Abraham, Dawid, św. Ludwik i tylu innych świętych, którzy będąc ubogimi uczuciem, gotowi zawsze byli przyjąć ubóstwo rzeczywiste z dziękczynieniem, jeżeliby Bogu się podobało dopuścić je na nich kiedykolwiek. Hiob należał także do tego rodzaju ubogich, ponieważ ujrzawszy się ogołoconym ze wszystkich swoich dostatków, poprzestał na słowach, z pokorą wymówionych: Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione.

Drugiego rodzaju ubodzy są podwójnie nieszczęśliwi, bo będąc w rzeczy samej biednymi i pragnąc niepomiernie bogactw, tym dotkliwiej czują niedostatek, którego uniknąć nie mogą. To ubóstwo nie jest chrześcijańskie i nie może też ono nazwać się cnotą, ani spodziewać się jakiej bądź nagrody.

Dziesięcina

Czczę Boga, ofiarowując dziesiątą część wszystkich swoich dochodów na realizację Jego celów w świecie. 

Temat dziesięciny może wydawać się cokolwiek przestarzały i nieżyciowy, mamy wszak nowe czasy i uwarunkowania. Nie wiem, na jakim etapie pojednania finansowego z Bogiem jesteś. To całkiem naturalne, że decyzja oddawania 10% swoich dochodów na potrzeby Kościoła jest trudna i przeważnie nie podejmuje się jej od razu. W naszej rodzinie do dziesięciny dochodziliśmy powoli. Na początku nie zwracaliśmy uwagi na to, ile dajemy "na tacę". Temat właściwie nie istniał. Były to zwyczajowo niewielkie kwoty, przeważnie monety, rzadziej 10, 20 zł. Myślałem, że działa tutaj efekt skali - skoro wszyscy wrzucą kilka złotych, to uzbiera się z tego w końcu jakaś kwota na potrzeby parafii.

Po warsztatach  dla małżeństw na temat finansów postanowiliśmy odrobinę zaryzykować i przekroczyć granicę naszego komfortu: dawaliśmy na tacę znacznie więcej, ale w sumie około 120-150 zł miesięcznie. Z kil…

Marzę o czymś bardzo prostym - życie Nazaretu w pracy i kontemplacji Jezusa

To słowa św. Karola de Foucauld. Zanim przejdę do omówienia kolejnych zasad pojednania finansowego z Bogiem, chciałbym opowiedzieć o dwóch filarach chrześcijańskiego minimalizmu. Nazaret i modlitwa to rzeczywistości, które niczym dwa wielkie żagle wprawiają w ruch realizację idei prostego, ubogiego życia z Bogiem.

Ktoś powiedział, że największą katechezą jest ponad 30 lat milczenia i ukrytego życia Jezusa w Nazarecie. Zwykłe, rodzinne życie Jezusa z Maryją i Józefem, w trudach, w zmaganiu się z codziennymi problemami, koniecznością zdobycia środków utrzymania i zaspokojenia podstawowych potrzeb jest z pewnością bliskie każdemu. Czas pracy fizycznej i krzątania się w domu, czas rozmów, wspólnych posiłków, modlitw, pielęgnowania pobożności i tradycji ją wyrażających. Czas dzielenia radości i trosk. A jednocześnie niezwykła obecność tajemnicy objawiającego się Słowa, które Maryja i Józef mogli kontemplować z tak bliska, którego obecnością mogli na co dzień nasiąkać. Wyobrażam sobie, że by…

Pięć zasad pojednania finansowego z Bogiem

Jak pokazuje przykład Zacheusza, u którego zatrzymuje się Jezus, pojednanie z Bogiem ma dwa wymiary: duchowy, tj. przebaczenie grzechów ("Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu") i finansowy. Zacheusz - jak mówi Biblia "zwierzchnik celników i bardzo bogaty" - był dobrze opłacanym poborcą celnym, ściągał podatki dla rzymskiego okupanta. Jak łatwo się domyślacie nie cieszył się zbytnim poważaniem. Nie znamy szczegółów rozmowy, ale po kolacji z Jezusem w jego domu jest już innym człowiekiem - oburzonym mieszkańcom Jerycha oświadczył "Połowę majątku oddaję ubogim, a kogo skrzywdziłem zwracam poczwórnie" Poczwórnie!!! Kto z nas zdobyłby się na podobny przelicznik?

Bóg ma moc zniszczyć potęgę grzechu w naszym życiu, ale dzięki pojednaniu finansowemu ma także moc zniszczyć w naszym życiu potęgę pieniądza. Jeśli jesteśmy ludźmi wierzącymi, ale nadal borykamy się z problemami finansowymi, może to być sygnałem, że może warto pójść w ślady Zacheusza i pojednan…

Po co wierzącym pieniądze

Stosunek osób wierzących do pieniędzy i majątku to z pewnością, o czym świadczą Wasze komentarze, temat domagający się rozwinięcia.

Czy mamy prawo gromadzić oszczędności, pomnażać majątek, odkładać na czarną godzinę? Czy też, jak to ktoś zasugerował, lepiej mieć mniej (i mieć problem z głowy) lub wszystko spieniężyć i rozdać ubogim? Często, jak napisała Ptyś, pieniądze spędzają nam sen z powiek, gdyż nie wiemy, w jaki sposób nimi dysponować.

Czasami traktujemy je jako coś złego, brudnego, czego nawet nie należy łączyć z  wiarą i Bogiem. Tymczasem pieniądze są czymś dobrym (o ile uczciwie na nie zapracowano!), natomiast niewłaściwy może być jedynie nasz stosunek do nich. Stają się problemem, gdy zajmują miejsce Boga, to znaczy wówczas, gdy oczekujemy od nich tego, co tylko Bóg może nam ofiarować, a mianowicie szczęścia i bezpieczeństwa.  

Nie możemy uciekać od powinności związanych z posiadaniem pieniędzy. Niewłaściwa byłaby postawa lęku przed rzeczywistością pieniądza opisana w przypowie…

Wdzięczność

Pragniemy więcej, lepiej i szybciej, niezadowoleni z tego, co posiadamy.
Zamiast tego możemy wybrać wdzięczność za to, co już posiadamy (zarówno jeśli chodzi o rzeczy materialne, jak i niematerialne).
Do postawy wdzięczności prowadzą trzy kroki:
1. Dostrzegam jak wiele dobra posiadam. Już teraz jestem obdarowany: dachem nad głową, ubraniem, pożywieniem, towarzystwem przyjaciół, miłością rodziny, pracą i zdrowiem, itd…
2. Nie pozwolę, by to, czego chcę, okradało mnie z tego, co posiadam. Wdzięczność sprawia, że czujemy się zaspokojeni przez to, co posiadamy. Lepsze jest to, co posiadamy, niż pragnienie posiadania czego innego. Kohelet napisał, że „lepsze jest to, na co oczy patrzą, niż nie zaspokojone pragnienie”, gdyż to, czego chcę okrada mnie z radości posiadania tego, co już mam. 
3. Dziękuję za to, co już otrzymałem. Komu? To już zależy, najlepiej Bogu.
To wdzięczni ludzie stają się ludźmi szczęśliwymi, nie zaś ludzie szczęśliwi – ludźmi wdzięcznymi. Wdzięczność prowadzi do szczęścia…

Fundament (wg św. Ignacego)

Jak na byłego żołnierza przystało św. Ignacy udzielił w swoich Ćwiczeniach duchowych krótkich, do bólu logicznych i radykalnie porządkujących nasz stosunek do rzeczy (i rzeczywistości) wskazówek:

Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.
I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długieg…

Prostota w pięciu odsłonach

Moi Drodzy. Myśl o blogu na temat chrześcijańskiego minimalizmu kiełkowała we mnie od pewnego czasu. Od pięciu lat prowadziłem (i nadal prowadzę) blog Droga do prostego życia, na którym piszę, wraz z innymi autorami, o dobrowolnej prostocie, starając się znaleźć jak najszerszą platformę porozumienia z czytelnikami. Stąd perspektywa wiary i relacji z Bogiem była raczej brana w nawias. Jednak życie mojej rodziny tak bardzo związane z upraszczaniem życia nieodłącznie było także wędrówką duchową - coraz większą zażyłością z Bogiem przez modlitwę, Pismo św., sakramenty. Pewną próbą podzielenia się tym procesem był cykl wpisów "Dobre życie", który przedstawiam poniżej w skróconej wersji. Niektórzy z Was być może mieli okazję się z nim zapoznać, ale mam nadzieję, że dla niektórych będzie to coś nowego: przyniesie pewną dawkę wiedzy o naszej rodzinie i naszym stylu życia, a z drugiej strony będzie już pewnym minimum owych "konkretów i cyfr", jakich się domagacie. Tych konk…

Konflikt lojalności

Fragment dobrze znany (by nie powiedzieć oklepany):

Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. (Mt 6,24)

Warto zwrócić uwagę, że Mamona napisana jest z dużej litery. Pieniądz został tutaj potraktowany jako bożek, któremu się służy.
Bałwochwalstwo to najcięższe przewinienie względem Boga. "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną." - mówi pierwsze przykazanie. Dzieje narodu wybranego to ciągłe flirtowanie z politeizmem ludów podbijanych lub sąsiadujących z Izraelem. Niewierność była przyczyną popadania w niewolę, kiedy to przychodziło opamiętanie i nawrócenie.

W naszym życiu często przeżywamy konflikt lojalności - komu służymy w głębi serca? "Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie" mówił o faryzeuszach Jezus.

Co wypełnia nasze serce? 
Nasz stosunek do pieniędzy jest jednym z bardziej widocznych wskaźników k…

Chleba powszedniego...

Witajcie. Drodzy, tym skromnym wpisem zaczynam prowadzenie bloga Chrześcijański minimalizm. Zmieni się w nim pewnie jeszcze wiele, ale liczę na wasze dobre podpowiedzi o czym i jak pisać. Będę dbał o dobrą atmosferę tego miejsca. Z góry uprzedzam, że komentarze będą moderowane, nie chcę bezowocnych dyskusji.Zapraszam do czytania!


W Księdze Wyjścia Bóg, litując się nad Izraelitami wędrującymi przez pustynię, zapewnił im pokarm w postaci przepiórek i manny. Zasadą było, że jedzenie zbierano codziennie i według potrzeby.

Nie można było także zostawiać jedzenia na dzień jutrzejszy (z wyjątkiem szabatu jako dnia wolnego). Niektórzy zostawiali jedzenie na następny dzień, ale wówczas ulegało ono zepsuciu. Dlaczego? Bo dla Boga takie odkładanie na potem było oznaką braku zaufania.

Są to według mnie dwa zasadnicze kryteria – codziennie, a nie na zapas i kierując się swoimi potrzebami. Unikniemy wtedy marnotrawstwa i polegania na zapasach, a więc na własnych siłach. Dla sytych i zabezpieczonych…